10 dni w Irlandii: Jazda rowerem, nieoznakowane piesze szlaki i noce na odległych wyspach

4 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Pamiętam doliny Irlandii, wysokie niebo i wschodnie słońce. Ale także jego przyjaznych mieszkańców, piękne wycieczki i kilka rzadkich, ale silne prysznice jesienią. Od przejażdżek rowerowych przez Connemara, przez senery na Wyspach Arańskich, po nieoznakowane szlaki turystyczne aż po Klify Mroźne, Irlandia mnie zaskoczyła i zachwyciła. To pierwsza część mojej serii "1O dni w Irlandii".

Ponownie, podróż sama w sobie. Nie ma festiwalu, nie ma przyjaciół, którzy mogliby wziąć udział w weekendzie, nie ma zorganizowanych wycieczek, które zabrałyby mnie w odległe miejsca z grupą nieznajomych. Bardzo się cieszyłem na krótką podróż bez wymuszonego towarzystwa. Jak samotny wilk kochałem samotność i to, czego uczy mnie za każdym razem. Tak jak cisza jest medytacją, tak samotność sprawia, że wracam do siebie. To oczyszcza mój umysł i uzdrawia moją duszę. Moje dziesięć dni w Irlandii to rzeczywiście gonna, która stała się ogromną inspiracją dla tego, czym od tamtej pory jest moje życie: Niezależna.

Nigdy nie pomyślałem o Irlandii. Medytowałem nad powrotem do Indii i pomyślałem, że krótka podróż przed podjęciem ważnych decyzji życiowych byłaby dobrym pomysłem. Przyjaciel obdarzył mnie przewodnikiem Michelin po Irlandii na moje urodziny. Nigdy nie wspomniałem o chęci wyjazdu do Irlandii, więc było to zupełnym zaskoczeniem, a także obowiązkiem wobec Merkurego - Boga podróży i przekraczania granic. Taryfy były tanie, kraj wyglądał ładnie. Nie byłam pewna, czy to zrobię, ale ten pomysł sprawił, że poleciałam na wysokie niebo. Kupowałem eskapizm.

A Walking Tour of Dublin

Wylądowałem w Dublinie o 7 nad ranem. Byłem wyczerpany. Nie zasnąłem. Jednak "przebudzenie się" w środku nocy na lot było warte tego. Wziąłem prom do miasta i przesiadłem się do mojego Hostelu "Kynlay House Hostel". Było to bardzo dobrze utrzymane miejsce z ogromnym obszarem wspólnym do siedzenia, jedzenia i relaksu. Akademiki były wygodne i czyste, a te największe poszły za stawki tak niskie jak 14€ za noc (idealne jeśli jesteś na budżet lub tylko trzeba miejsce do odpoczynku i upuścić torbę przed kolejnym lotem!).

Pierwszy dzień spędziłem w Dublinie, spacerując po mieście i słuchając fantastycznych opowieści bardzo młodego przewodnika z imbirowymi włosami. Wyglądał jak Ron Weasley z Harry'ego Pottera, a jego imię brzmiało Ron. Moim ulubionym zajęciem po przyjeździe do miasta jest wyprawa na Wolny spacer (zwłaszcza z Nowej Europy Sandemana). Miejscowi przewodnicy za każdym razem są niesamowici, mają do opowiedzenia wspaniałe historie i odrobinę humoru, której nie sposób przeoczyć. Przewodnicy pracują tylko na podstawie tip-basis, a ich misją jest dać Ci najlepszą trasę swojego życia!

Nasza bezpłatna piesza wycieczka po Dublinie trwała kilka godzin. To był słoneczny i piękny dzień. W zasadzie wędrowaliśmy wszędzie i słyszeliśmy o wszystkim: od najbrudniejszego miejsca w mieście - punktu plucia w kształcie serca - po zamek w Dublinie, ogrody i bibliotekę Kolegium Trójcy i minęły wszystkie inne piękne miejsca na Starym Mieście. Szczególnie pamiętam odrobinę historii wojny o niepodległość między Irlandczykami i Brytyjczykami, a także o tym, jak Irlandczycy przegrali bitwę; byli zbyt pijani, by walczyć! Dzięki ogromnej znajomości historii i irlandzkiego humoru nasz przewodnik nadal uważa to za swoją najlepszą trasę turystyczną!

Kolejne dni w Dublinie były dość relaksujące. Miasto jest na tyle duże, że oferuje prywatność, niezliczone spacery i nieprzewidywalne krajobrazy, takie jak żaglowiec Jeanie Johnston.

Leaving for Middle Earth (aka Connemara)

Wieczorem odpocząłem w Hostelu i ugotowałem się na 5-gwiazdkową kolację. Składała się z dwóch puszek z upieczonej fasoli i gorącej herbaty. Cieszyłem się nim, kiedy po cichu skarżyłem się w głowie na to, jak drogie jest wszystko w Irlandii w porównaniu z domem. Późno rozmawiałam z dziewczynami w akademiku, z dziewczynką z Kanady i z USA. Zastanawiali się, co się dzieje z Belgią i czy mamy wojnę domową, kiedy przez dwa lata nie mogliśmy utworzyć rządu. Wyjaśniłem, że nigdy nie będziemy walczyć: "Jesteśmy tacy sami jak Irlandczycy i Brytyjczycy, robimy wystarczająco dużo piwa, by uszczęśliwić wszystkich". Oboje przez pewien czas podróżowali po Europie cicho i nie chcieli wracać z powrotem do Ameryki. Dali mi oni wskazówki dotyczące mojej podróży po Irlandii. Wziąłem je wszystkie i zmieniłem całe plany. Jutro odjechałem gonną prosto do Galway, 2h30 jazdy autobusem z Dublina i w pełni wykorzystałem moje dziesięć dni: Odkryj zielone ziemie Connemara, Wyspy Arańskie i Klify Mroźne. Podróż przez Ziemię Środkową w stylu europejskim. To była epicka gonna!


Pisarz

Isabel Elwood

Isabel Elwood

Jestem Isabel, kocham Jogę i Techno Schmetterling. Pasjonuje mnie wszystko, co dotyka sztuki i duszy.... a także muzyka elektroniczna, o której piszę.

Inne historie z podróży