© istock/SasinParaksa
© istock/SasinParaksa

Ściganie zorza polarnej w Islandii

3 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Nie ma wiele piękniejszych rzeczy na świecie niż "polarny pokaz świetlny" - Aurora Borealis. Według nauki, Światła Północne, jak wiadomo, powstają w wyniku zderzeń elektronów i atomów w górnych warstwach atmosfery. Jednak przeciętny gość taki jak ja mówi, że zorza polarna to czysta magia i nie ma innego wytłumaczenia. Islandia jest jednym z najlepszych zimowych miejsc do uganiania się za zorzą polną.

W Reykjaviku znajduje się kilka biur podróży, które sprzedają wycieczki z zorza polną wykonane autobusem, łódką, jeepem i indywidualną wycieczkę fotograficzną. Wycieczki te mogą się różnić od 2-godzinnej przejażdżki autobusem do pięciodniowej pościgu prowadzonego przez astrofizyka. Prawda jest taka, że aby zobaczyć zorzę polarną, wystarczy bardzo ciemne miejsce, samochód, i... aby mieć szczęście. Jako dodatek, weź grupę przyjaciół, aby podzielić się entuzjazmem. Strony internetowe z prognozą zorza może pomóc, ale ogólnie rzecz biorąc, zorza można zobaczyć w każdej chwili od początku września do połowy kwietnia.

Aurora Borelis w Parku Narodowym Þingvellir

Moje pierwsze w historii polowanie na zorzę polową rozpoczęło się pewnej chłodnej nocy około 22:00, kiedy opuściliśmy Reykjavik w furgonetce, jadąc w kierunku Parku Narodowego Þingvellir (Thingvellir), który był naszym pierwszym przystankiem. Po godzinnej jeździe dotarliśmy do parku, który mimo że był dość odizolowany, nie był idealnym miejscem dla zorza polowania, ponieważ było tam trochę światła, pochodzącego z recepcji parku. Zaparkowaliśmy jednak i przez jakiś czas nie zamarzaliśmy, z ustawionymi kamerami.

Thingvellir (Þingvellir) National Park
Thingvellir (Þingvellir) National Park
Islande

A potem - przyszedł. Najpierw pojawił się jako mała białawe plamki na niebie, ale potem zaczął rozpościerać się w chwalebną zasłonę pokrywającą horyzont. Ale poczekaj, to było jeszcze białe. To jedna rzecz, której nikt nie mówi o zorze. Wszyscy widzieliśmy te zapierające dech w piersiach zdjęcia fluorescencyjnych zielonych horyzontów, ale w rzeczywistości przez większość czasu zorza pojawia się nam po prostu biała. Niestety oko ludzkie nie widzi tego, co potrafi dobry aparat fotograficzny, więc kiedy pstrykniemy białą zorzę polarną, pojawi się na niej zielona. Niemniej jednak, nawet widziana niedoskonałymi oczami człowieka, scena ta była niezapomniana. Tak bardzo, że jedna z fotografek z grupy wpadła w szparę między dwiema płytami tektonicznymi raniąc się bardzo, próbując zrobić doskonałe zdjęcie.

© redtea
© redtea

Poczuliśmy się szczęśliwi, więc postanowiliśmy pościgać się dalej. Kolejne 40 minut jazdy, aby znaleźć najciemniejsze możliwe miejsce do zaparkowania samochodu i cierpliwie czekać. Po zaledwie pięciu minutach, pojawił się ponownie. Na początku było nieśmiało, znowu białe, ale po kolejnych pięciu minutach niebo zrobiło nam takie przedstawienie, że nawet ludzie urodzeni i wychowani na Islandii powiedzieli, że nigdy nie byli świadkami takiego przedstawienia.

Czas się zatrzymał. Tańczyły światła, tym razem w różnych kolorach - różowym, fioletowym, zielonym, białym. Wyglądało na to, że te elektrony i atomy bawiły się tak dobrze, że zderzały się po całym niebie, podobnie jak my. Krzycząc w podnieceniu, cieszyliśmy się, że jesteśmy razem, jakby inaczej nie mogliśmy być pewni, że to się naprawdę stało. Przypomniałem sobie świetny opis zorza Philipa Pullmana. Przypomniałem sobie, że kiedy ją czytałem, nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę jej świadkiem. Ale byłem tam.

Jakby z samego nieba, wielkie zasłony delikatnego światła wisiały i drżały. Bladozielone i różowe, przezroczyste jak najdelikatniejsza tkanina, a na dolnej krawędzi głęboki i ognisty purpura jak ogień piekielny, huśtały się i mieniły luźno z większym wdziękiem niż najbardziej zręczny tancerz.
© AndreAnita
© AndreAnita

Podróżowanie po "krainie lodu i ognia" jest zawsze wyjątkowym doświadczeniem, ponieważ uderzająco różni się od wszystkiego, co większość z nas kiedykolwiek widziała. Uganianie się za Aurora Borealis podczas podróży czyni ją jeszcze bardziej unikalną. Jeśli jednak w jakiś sposób przegapisz te miesiące zorza polarna, to białe noce są całkiem niezłą nagrodą pocieszenia. W takim przypadku warto zatrzymać się w muzeum poświęconym temu zjawisku - Aurora Reykjavik. Tutaj dowiesz się wszystkiego na ten temat i być może zdecydujesz się kiedyś wrócić na Islandię, aby uganiać się za zorzą.

Aurora Reykjavik Center, Reykjavik
Aurora Reykjavik Center, Reykjavik
Grandagarður 2, 101 Reykjavík, Iceland

Ciekawe miasta związane z tą historią


Pisarz

Natacha Costa

Natacha Costa

Witam, powiem ci o południu Francji, Azorach, Islandii, między innymi o Islandii, tutaj na itinari. Podróże nauczyły mnie więcej niż jakakolwiek szkoła i cieszę się, że mogę podzielić się z wami moją pasją!

Inne historie z podróży