© Mark Levitin
© Mark Levitin

Pyin Oo Lwin, brytyjskie miasto kolonialne

3 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Pyin Oo Lwin, dawna brytyjska stacja górska w Birmie, pozostała tak kolonialna, że nawet nie wygląda jak Myanmar. Stare europejskie wille wydają się być bardziej powszechne niż typowe birmańskie drewniane i bambusowe domy. Świątynie hinduistyczne i kościoły zastępują typowe pagody. Targ jest tak samo wiejski, kolorowy i śmierdzący jak każde inne miejsce w Myanmarze, ale nie wszystkie twarze są birmańskie, nawet nie większość, prawdopodobnie. Miasto jest bardzo wielonarodowościowe: Hindusi, Pakistańczycy, Chińczycy, Nepalczycy i różne społeczności plemienne stanowią prawie połowę jego populacji. Jak za starych dobrych czasów, Pyin Oo Lwin nadal jest świetną ucieczką od upałów równin, miejscem, gdzie można się zrelaksować, pospacerować po mieście lub napić się herbaty w dawnej kolonialnej rezydencji. Dla spragnionych przygód bez końca, tuż za miastem znajduje się mnóstwo wodospadów, a w drodze do Lashio most kolejowy w stylu Indiany Jonesa.

Śródmieście Pyin Oo Lwin

© Mark Levitin
© Mark Levitin

W centrum Pyin Oo Lwin nie ma zbyt wielu konkretnych atrakcji, ale spacer po mieście to miły sposób na spędzenie pół dnia. Fotografowie powinni udać się na targ, najlepiej rano. Miłośnicy historii kolonialnej mogą zajrzeć do starych rezydencji, z których część została przekształcona w hotele. Najsłynniejszym z nich jest Candacraig, obecnie hotel Thiri Myaing. Wieża Purcell Tower, wieża zegarowa w centrum miasta, jest bardziej symboliczna niż imponująca wizualnie, ale podobno dzwoni jak Big Ben. Kulinarną specjalnością Pyin Oo Lwin są równie europejskie (egzotyczne dla Myanmaru) jak samo miejsce - truskawki. Rolnicy sprzedają je na targu i z ulicznych straganów, sklepy zaopatrują się w dżem truskawkowy, a piekarnie wypiekają truskawkowe ciasta. To może być paliatywne lekarstwo na tęsknotę za domem, jeśli tego potrzebujesz. W przeciwnym razie, cóż, to tylko truskawki.

Purcell Tower, Pyin Oo Lwin
Purcell Tower, Pyin Oo Lwin
Purcell Tower, 3, Maymyo, Myanmar (Burma)

Wodospady

© Mark Levitin
© Mark Levitin

Wzgórza wokół Pyin Oo Lwin są strome, a różnice w wysokości powodują powstawanie wielu wodospadów. Dwa najbardziej popularne miejsca to Anisakan i Pwe Kauk. Oba są w rzeczywistości całymi systemami spadków, kaskad i rwących potoków, a nie pojedynczymi wodospadami. Zwiedzanie każdego z nich, nie licząc dojazdu, zajmie co najmniej kilka godzin. Otoczenie jest zalesione, strumienie płyną i spadają ze skał tuż między drzewami. Zalecane są solidne sandały z dobrą przyczepnością. W Pwe Kauk, jeśli nie masz nic przeciwko odrobinie ryzyka, a twoje obuwie jest wystarczająco dobre, możesz nawet brodzić do miejsca, gdzie główny nurt spada ze stromej przepaści, aby rozprysnąć się na ziemi około 50 m poniżej. Woda jest tam zaskakująco płytka, ale jeden niewłaściwy krok i też będziesz się pluskać.

Pwe Kauk waterfall, Pyin Oo Lwin
Pwe Kauk waterfall, Pyin Oo Lwin
3G8M+3GW Pwe Kauk Water Fall, Pway Kauk, Myanmar (Burma)

Wiadukt Goteik

© Istock/mathess
© Istock/mathess

"Cofnięcie się w czasie" może być atrakcyjnym opisem, gdy dotyczy np. atmosfery miasta. Kiedy mówi się o moście, przez który ma się przejechać pociągiem, brzmi to nieco przerażająco. Zwłaszcza jeśli jest to najwyższy most w kraju, niegdyś wielkie osiągnięcie brytyjskiej inżynierii kolonialnej. Ukończony w 1899 roku wiadukt Goteik był największą estakadą kolejową w momencie budowy. Od tego czasu jest regularnie konserwowany i naprawiany, ale nie zmienił się znacząco i nadal działa. Wsiądź do dowolnego pociągu z Pyin Oo Lwin w kierunku Lashio i ciesz się jazdą. Pamiętaj, aby usiąść po lewej stronie, aby być po wewnętrznej stronie zakręcającego wiaduktu - w ten sposób można zobaczyć go przed i za sobą.

Goteik Viaduct, Nawngkio
Goteik Viaduct, Nawngkio
8VQ5+XJ3 Goteik viaduct, ကျောက်မဲ, Myanmar (Burma)

Pisarz

Mark Levitin

Mark Levitin

Jestem Mark, zawodowy fotograf podróży, cyfrowy nomad. Przez ostatnie cztery lata mieszkałem w Indonezji; każdego roku spędzam tam około sześciu miesięcy, a drugą połowę roku podróżując do Azji. Wcześniej spędziłem cztery lata w Tajlandii, badając kraj pod każdym kątem.

Inne historie z podróży