© Mark Levitin
© Mark Levitin

Długonogie plemię stanu Kayah

3 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Dziki i górzysty, stan Kayah w Myanmarze jeszcze kilka lat temu był niedostępny dla zagranicznych turystów. Do tej pory możliwości zakwaterowania w mieście Loikaw są ograniczone, a poza nim nie ma ich wcale. Odległe zakątki tej ziemi pozostają w zasadzie niezbadane, być może nawet przez Birmańczyków, i są niezwykle trudno dostępne. Ale jeszcze bliżej miasta znajduje się mnóstwo atrakcji. Kluczowym punktem są tu kultury plemienne: endemiczna religia animistów, tradycyjny styl życia, a przede wszystkim słynne (lub niesławne) kobiety z plemienia Kayan o długiej szyi. Jakakolwiek dwuznaczność moralna może otaczać odwiedzanie ich enklaw w północnej Tajlandii nie ma tu zastosowania. Nie jest to ludzkie zoo, ale skupisko rdzennych wiosek, a jeśli w ogóle, to Kajany korzystają z handlu turystycznego, zwłaszcza jeśli odwiedzasz je niezależnie.

© Mark Levitin
© Mark Levitin

Wioski kajańskie

Kilka dziewcząt o długich szyjach, ubranych i ozdobionych tanakami, można zobaczyć pozujących dla turystów domowych w okolicach jeziora Ngwe Taung, na południe od Lokawu. Samo jezioro stanowi niewielką atrakcję, a pobliskie miasteczko Demoso ma dobry rynek plemienny, ale prawdziwe wioski kajańskie są dalej. Większość z nich znajduje się w skupisku Ponpet lub wokół niego - niektóre mapy pokazują Ponpet I, Ponpet II i tak dalej, mimo że mieszkańcy wsi mają różne nazwy swoich wiosek. Tuż przed dotarciem do niego, wzdłuż drogi znajduje się szereg sklepów z pamiątkami, często z kobietami o długich szyjach tkającymi na krosnach ręcznych; wycieczki grupowe rzadko kiedy idą dalej. Pierwsza wieś, prawdziwy Ponpet, jest miejscem, gdzie tka się najwięcej. Idąc dalej obok, dojdziemy do pola starożytnego klucza do Bo - struktur religijnych, czegoś w rodzaju słupów totemowych - a następnie dotrzemy do następnej wioski. Kilku anglojęzycznych nastolatków może się tu zgłosić na ochotnika jako przewodnicy - warto pomyśleć, jeśli nie mówisz po birmańsku. Poza tym, nie oczekuj niczego, co jest przeznaczone dla turystyki lub pozostaje pod jej wpływem. Kajana żyją głównie na swoich polach i wśród tchórzy, zaskakująco dużych jak na etniczność, która bardzo niedawno stała się ofiarą ucisku politycznego. Zachęcamy do wędrówki. Większość ludzi nie jest tu ani wyjątkowo zabawna, ani samotna - najprawdopodobniej potraktują Cię z lekką ciekawością, niczym więcej.

© Mark Levitin
© Mark Levitin

Chodzi o szyję

Przyczyna przedłużonych szyi u kajańskich kobiet jest niejasna: niektórzy wspominają o ich mitycznym przodku, smoku (myślę, że to rasa chińska, z długą łuskowatą szyją), większość z nich opiera się na powszechnej idei ochrony dziewczynek przed porwaniem przez sąsiednie plemiona. Bez względu na pochodzenie, praktyka ta jest żywa i ma się dobrze, w przeciwieństwie do tak wielu tradycji upiększania plemiennego w dzisiejszym świecie. Zarówno stare kolesie, jak i przedszkolanki dostrzegają na szyi słynne mosiężne cewki. I tak, to są cewki, a nie pierścienie. Choć może to wyglądać przerażająco, a nawet boleśnie, jak właściwe narzędzie tortur, to jednak nie jest - i być może plemiona papuańskie pomyślałyby tak samo o staniku. Bajka o zdejmowaniu zwojów jako karze za cudzołóstwo jest tylko taka, kłamstwem, i nie, kark nie pęknie, jeśli go zdejmą. Robią to czasem, głównie po to, by umyć skórę pod spodem. Przy odrobinie szczęścia można natknąć się na babcię odwijającą spiralę na młodej dziewczynie, aby zastąpić ją nieco dłuższą. Należy to robić regularnie, aby zapewnić stabilne dopasowanie szkieletu. To, co się dzieje, to nie tyle wydłużenie szyi - zwiększenie odległości między kręgami spowodowałoby w końcu kalectwo dziecka, co zepchnięcie pasa ramiennego w dół, uwolnienie większej ilości lub kręgosłupa. Długie szyje powstają kosztem nieco kwadratowych ciał.

© Mark Levitin
© Mark Levitin

Kan Khwan - wiara Karenni

Jeśli możesz, spróbuj odwiedzić stan Kayah w marcu. Wtedy właśnie odbywa się tzw. Karenni New Year, festiwal Key To Bo. Daty różnią się w zależności od wioski, więc prawdopodobnie zbiegną się w czasie z co najmniej jednym z nich, jeśli zapytacie w okolicy. Key to Bo, drewniane filary trzech odmian, symbolizują trzy siły życiowe: męską, żeńską i żyzną ziemię. Podczas święta wznosi się i konsekruje nowy filar męski, po którym następuje śpiew, wróżenie, tradycyjne tańce i msza święta. Ta animistyczna wiara, Kan Khwan, nie jest wyjątkowa dla plemienia Kayan, ale powszechna także wśród innych podgrup Karenni. Może to być bardziej inspirujący aspekt ich kultury niż kobiety o długich szyjach (choć szyje, co prawda, są bardziej fotogeniczne).

Ponpet village, Kayah State
Ponpet village, Kayah State

Pisarz

Mark Levitin

Mark Levitin

Jestem Mark, zawodowy fotograf podróży, cyfrowy nomad. Przez ostatnie cztery lata mieszkałem w Indonezji; każdego roku spędzam tam około sześciu miesięcy, a drugą połowę roku podróżując do Azji. Wcześniej spędziłem cztery lata w Tajlandii, badając kraj pod każdym kątem.

Inne historie z podróży