Historia portugalskiej "Francesinhy".

2 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Jeśli kiedykolwiek podróżowałeś do Portugalii, jest bardzo prawdopodobne, że szukając propozycji jedzenia, czytasz (dosłownie w każdym menu) lub słyszałeś o ich "obowiązkowym" miejscowym przysmaku, Francesinha.

Dla tych, którzy już znają tę płytkę, chciałbym wyjaśnić, że Francesinha nie jest płytką, którą Portugalczycy jedzą przez cały dzień, i oczywiście nie jest to zalecane jako codzienny zwyczaj (zrozumiesz dlaczego, czytaj dalej!).

Ze względu na brak radości i burzliwych hangoterów, francesyna jest jedną z typowych potraw kuchni Porto.

Dosłownie przetłumaczona "mała Frenchie" ma swoje korzenie w latach 50-tych i 60-tych, kiedy to podczas dyktatury Portugalii miliony Portugalczyków wyemigrowało do Francji. Wiele lat później, kiedy zostali odesłani do domu pod wpływem kultury francuskiej, Portugalczycy zabrali do serca rogatego monsieura.

Daniel David da Silva, który przez kilka lat pracował w Belgii i Francji, wymyślił francesynę jako alternatywę dla krokiewiarza. Mówi się, że tak to nazwał, bo podziwiał liberalne Francuzki, najbardziej "pikantne" z jego czasów.

Co więc obejmuje ta słynna Francesinha?

No cóż, nie lękajcie się, nie kłamię wam gonny, to jest ciężkie.....

W kilku słowach jest to pieczony chleb warstwowy z wieprzowiną, wędzoną kiełbasą, boczkiem, wołowiną i posypany smażonym jajkiem i serem. Tak, to wszystko razem. Jednocześnie podaje się go z frytkami i miejscowym pikantnym sosem, zazwyczaj pomidorowym, piwem i przyprawami korzennymi.

Myślę, że najbardziej skomplikowaną rzeczą jest zjeść całą francesynę, prawda?

Ten talerz można znaleźć w całym Porto, gdzie jest to w rzeczywistości coś kulturalnego i kosztuje około 6 do 7 euro. Nawet jeśli nie uda Ci się go skończyć, no cóż, zaufaj mi, warto spróbować!

Ciesz się!


Ciekawe miasta związane z tą historią


Pisarz

Chrisa Lepida

Chrisa Lepida

Nazywam się Chrisa i pochodzę z Grecji. Jako miłośniczka przyrody, uzależniona od sportów zimowych i obsesja programu Erasmus, zawsze piszę o tych tematach.

Inne historie z podróży