10 dni w Irlandii: Wyspy Aran, przejażdżka rowerem po zielonych krainach Inishmore (Inis Mór)

4 minuty czytania

Ta historia podróży jest tłumaczona przy pomocy technologii.

Tekst ten został przetłumaczony na Polski z oryginalnego języka English.

Wyspy Arańskie stanowią grupę trzech wysp położonych na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Największą wyspą jest Inis Mór (Inishmore), a następnie Inis Meain (Inishmaan) i najmniejsze z trio, Inir Oirr (Inisheer). Niezależnie od tego, czy wybierzesz się na jednodniową wycieczkę, czy na długi weekend, Wyspy Arańskie to mały raj, idealny na długie spacery, przejażdżki rowerowe i słuchanie dźwięków oceanu. Jest to druga część mojej serii "1O dni w Irlandii".

Wyspa Inis Mór (Inishmore) jest największą wyspą Wysp Arańskich i najpopularniejszym ośrodkiem turystycznym w Irlandii. Nic dziwnego, że wyspa oferuje wspaniałe widoki na ocean, niezapomniane krajobrazy z kamienia wapiennego i zielone pola. Inishmore ma powierzchnię 31km2 i liczy blisko dziewięćset mieszkańców. Znaczenie "Wielka wyspa" w języku irlandzkim, wyspa słynie z silnej kultury irlandzkiej, lojalności wobec języka irlandzkiego oraz bogactwa przedchrześcijańskich i chrześcijańskich starożytnych miejsc, w tym Dún Aengus. Ponadto Inishmore oferuje różnorodne atrakcje turystyczne, takie jak przejażdżki konne, wypożyczalnie rowerów i surfing, a także posiada duży wybór restauracji, kawiarni i pensjonatów.

Podczas pobytu w Irlandii spędziłem dzień na rowerze po zielonych krainach Inis Mór, a dzień i noc na najmniejszej z nich, Inir Oirr.

Port wyjścia do Inis Mór znajduje się z Galway - małego plażowego miasteczka łatwo dostępnego z Dublina lub z Doolina - małej wioski położonej w pobliżu Klifów Mrocznych. Przejażdżka promem z Galway do Inis Mór trwa około 45 minut i jest absolutnie piękna. Czasy przeprawy promem odjeżdżają o godzinie 22:00 lub 13:00, a następnie wracają o godzinie 12:00 lub 17:00. Polecam przyjazd na co najmniej 30 minut przed odjazdem i zakup biletu z wyprzedzeniem, ponieważ czasami może on być pełny. Bądź na czas na ostatni prom z powrotem... w przeciwnym razie będziesz musiał przespać się na wyspie (co nie będzie zbyt złe, prawda?).

Popłynąłem promem z Galway do Inishmore. Gdy tylko stopy dotknęły ziemi, od razu poczułem się jak w domu. Miły Irlandczyk eskortował mnie z promu do sklepu rowerowego, a w niespełna dziesięć minut jechałem na dwóch kółkach. Nie potrzeba mapy ani żadnego urządzenia cyfrowego, wyspa jest "okrągła" i cokolwiek robisz, w końcu wrócisz do punktu wyjścia. Wycieczka rowerowa po wyspie trwa około 1-2 godzin bez przerwy. Z filmami J.R.R. Tolkiena czy Miyazaki'ego Ghibli pejzaże powstawały przez cały dzień.

Krajobrazy wapienne Inishmore

Pejzaże z wapienia Inishmore były prawdopodobnie najbardziej oczekiwaną częścią mojej 10-dniowej podróży do Irlandii. Ziemia tak sucha jak piasek i tak mądra jak jego zmarszczki... Jak tylko zobaczyłem te krajobrazy w moim przewodniku turystycznym, wiedziałem, że byłem gonną, która ma wspaniały czas na zwiedzanie irlandzkiej przyrody.

Wody turkusowe i plaże o białym piasku

Inishmore ma również piękne plaże z białym piaskiem i turkusowymi wodami. Przerwę obiadową spędziłem leżąc na piasku i licząc chmury na niebieskim niebie. Słońce było upalne, było ciepłe, nie czuło się jak Irlandia. Przy odrobinie wysiłku i wyobraźni marzyłem o Nowej Zelandii i odległych wyspach na Oceanie Spokojnym. Gdyby Środkowa Ziemia J.R.R. Tolkiena była wyspą, byłaby to Irlandia.

Klify Inishmore

Najbardziej spektakularnym widokiem na Wyspy Arańskie są Klify Inishmore. Piękne i hipnotyzujące, oferują spektakularny punkt widzenia na przyrodę i dziedzictwo Irlandii. Położone tuż za (i za) wspaniałym barbarzyńskim pomnikiem Dún Aengus, Klify Inishmore przypominają Klify Mohera. Miejsce refleksji, kontemplacji i medytacji.

Niekończące się zielone pola i tereny wiejskie

Gdy dzień zbliżał się do końca, spojrzałem na mój zegarek, robiąc ostatnie zdjęcia. Było 16.50. Ostatni prom odszedł za dziesięć minut i nigdzie nie byłem w pobliżu wielkiego błękitnego morza. Wskoczyłem z powrotem na rower i jechałem tak szybko, jak się dało, w górę i w dół, z płaskich dróg na wyboiste tory. Udało mi się to na czas. Spocony, ale odciążony, objęłam niebo, kiedy płynęliśmy z powrotem do Galway pod fioletowym słońcem, rozciągając wszystkie kolory do morza.

Przeczytaj więcej z moich 10 dni w irlandzkim cyklu na temat Itinari: przejażdżki rowerem, nieoznakowane szlaki turystyczne i śpiwory na odległych wyspach.


Pisarz

Isabel Elwood

Isabel Elwood

Jestem Isabel, kocham Jogę i Techno Schmetterling. Pasjonuje mnie wszystko, co dotyka sztuki i duszy.... a także muzyka elektroniczna, o której piszę.

Inne historie z podróży